O zmianach bez wsparcia

Zacząłem pracę w szkole stosunkowo nie dawno, bo we wrześniu 2021r. Od tamtej pory minęło niespełna 5 lat, ale porównując środowisko w jakim pracowałem i ludzi dla których przyszło mi wtedy prowadzić zajęcia odnoszę wrażenie, że było to dawno temu.

Cofnę się jeszcze o kolejne 6 lat. Jest rok 2015, świeżo po studiach zacząłem pracę w oświacie. Pamiętam jak dziś dzień, w którym usłyszałem zdanie „wkrótce dojdziemy do momentu gdzie w klasie będzie więcej dzieci z opiniami i orzeczeniami niż bez”. Na przestrzeni 11 lat te słowa brzmią jak proroctwo. A jaka była sytuacja jeszcze wcześniej?

Dzieci z SPE nie pojawiły się nagle w 2015 roku. W mojej klasie kiedy chodziłem do szkoły podstawowej był uczeń, który obecnie zakwalifikowany by był do nauki w szkole z oddziałami integracyjnymi. Wtedy był uznany za słabego i krnąbrnego. Brakło diagnozy, spojrzenia z innej perspektywy na to dziecko. Czy to był jedynie problem mentalności wiejskiej szkoły? A może braku narzędzi a przede wszystkim świadomości i chęci poświęcenia czasu dla niego ze strony nauczycieli?

Czy mamy teraz trudną młodzież? Nie, mamy inne problemy, które są znakiem naszych czasów. Covid-19 spowodował zamknięcie młodych ludzi. Wybuchające co i rusz wojny nie napawają optymizmem. Do tego narażenie na hejt, strach przed odrzuceniem, potrzeba bycia zalogowanym do sieci i niebieskie światło, które emitują urządzenia mają realny wpływ na psychikę ludzi.

A gdzie jest nauczyciel?

Relatywnie nauczyciel stoi w miejscu względem ucznia. To nie oznacza, że nic nie robi, oczywiście idzie do przodu, ale robi to tak wolno, że wciąż nie może go dogonić. Trzeba powiedzieć sobie wprost. Nauczyciele nie są przygotowani do walki na tym „froncie”. Nierzadko brakuje narzędzi i odpowiedniego podejścia.
I trzygodzinne szkolenie raz w semestrze tego nie zmieni. Zawód nauczyciela potrzebuje gruntownej przebudowy, aby ludzie potrafili skutecznie działać
i wykonywać pracę na najwyższym możliwym poziomie.

Ale to wymaga rozwiązań systemowych. Niestety podejście systemu do oświaty nie wygląda za dobrze. Na przestrzeni ostatnich lat mieliśmy:

  • likwidację gimnazjów
  • „cnoty niewieście” i odchudzanie głównie dziewcząt
  • powołanie do życia zawodu pedagoga specjalnego
  • ingerencję w godziny pracy nauczyciela
  • sprzęt z KPO, który na starcie już jest przestarzały


Gdzie tu jest miejsce na pomoc? Ba! Tu nie ma nawet mowy o wsparciu nauczyciela. Sami szukamy wiedzy, nierzadko na ślepo. Próbujemy dostosować się do wciąż zmieniającego się świata młodych ludzi. Robimy to pomiędzy lekcjami, spotkaniami z rodzicami, IPET-ami i konferencjami. Próbując pogodzić pracę
z życiem osobistym.

Dużym ułatwieniem byłoby zrozumienie ze strony rodziców czym jest wychowanie dziecka i jaką rolę pełni w tym procesie szkoła. To nie jest praca tylko
i wyłącznie nauczycieli. To współpraca na linii szkoła- rodzic. Niestety ta współpraca jest niczym czterolistna koniczyna – ciężko ją znaleźć. Ale o tym innym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *